Zaczęło się od porównania 4 beczek piwa pomiędzy 1460 a 1707 rokiem. Oficjalnie to William Fleetwood zainicjował pierwszy wskaźnik inflacyjny przez porównywanie cen wybranych dóbr w dwóch okresach. W samej istocie pomiar inflacji jest identyfikacją procesu zmiany cen w całej gospodarce. Mierzy się ją na różnych poziomach gospodarki, od rolnictwa przez transport po przemysł oraz handel hurtowy czy detaliczny. Inflacja to nic innego jak średnie zmiany cen konsumpcyjnych towarów i usług, które zakupuje przeciętne gospodarstwo domowe. Tym pomiarem zajmuje się Główny Urząd Statystyczny w Polsce i jest ona konsekwentnie mierzona od 1950 roku. Inflacja nie jest zwyczajnie średnią różnych produktów. Metodologia jest bardziej złożona i ulega regularnej rewizji. Największą wagę w inflacji mają "żywność i napoje bezalkoholowe” oraz „użytkowanie mieszkania i nośniki energii”. Te dwa ostatnie są odpowiedzialne najbardziej za wzrost 11% rok do roku (rdr) w marcu 2022 i osiągnęły 9,2% oraz 17,7% odpowiednio.

Inflacja stała się ogromnym „hitem” w wyszukiwarce Google w styczniu tego roku i średnio była wyszukiwana przez milion użytkowników, przez co można powiedzieć, że była bardziej popularna niż Kuba Wojewódzki. Nie dziwi to wcale, gdyż osiągnęła w styczniu ponad 9%. Inflacja ma też swoje zwodnicze oblicze, które zakrzywia poczucie wzrostu cen. Mamy tendencję do zauważania zmian cen produktów, które kupujemy często. Te produkty mogą stanowić małą część naszych całkowitych wydatków na życie, ale z racji, że dokonujemy ich zakupu regularnie, może to powodować odczucie bolesnych wzrostów. Jest tak na przykład z pomidorem malinowym, który sięgał około 25 złotych za kilogram, gdy na początku pandemii cena wahała się w okolicach 15 złotych. Dużo silniej będziemy odczuwać podwyżki produktów często kupowanych. Dodatkowo nie każde gospodarstwo domowe będzie mieć identyczny koszyk zakupów – decydują o tym odmienne preferencje, a także różnice w zamożności konsumentów, o czym pisałem wcześniej.

Z punktu widzenia gospodarstwa domowego podwyżki to nie tylko więcej wydatków, to przede wszystkim obniżenie siły nabywczej pieniądza, który spoczywa spokojnie na naszym koncie, lub w skarpecie pod tapczanem. Według moich obliczeń odłożone 100 tysięcy złotych w czerwcu 2010 warte jest dzisiaj już tylko 75 tysięcy złotych, czyli inflacja poprzez obniżenie siły nabywczej pozbawiła nas 25% oszczędności w tym okresie. Dlatego o pieniądzach należy myśleć proaktywnie i mieć na nie pomysł. Każda kwota, której szkoda stracić nie wolno pozostawiać samej sobie. Jest kilka różnych sposobów zabezpieczenia majątku przed utratą wartości w obliczu inflacji, zaczynając od lokat terminowych przez obligacje aż po bardziej złożone produkty inwestycyjne.
W roku 2017 minęło 60 lat badania budżetów gospodarstw domowych. Mało kto już pamięta, że w latach 60-tych samochód był produktem luksusowym i posiadało go tylko 2% gospodarstw domowych. Bogacenie się Polaków, ale także postępujący proces globalizacji i niskie koszty produkcji pozwoliły na obniżenie cen wielu produktów, od energii po smartfony, głównie dzięki włączeniu Chin czy byłego ZSRR do globalnej gospodarki. W konsekwencji wybuchu pandemii proces globalnego handlu został naruszony poprzez przerwanie łańcuchów produkcyjnych w konsekwencji obostrzeń. Jednocześnie przy obniżeniu dostępności wzmogło się zapotrzebowanie na wiele produktów, co podniosło ceny zgodnie z zasadą popytu i podaży. Dodając do tego wojnę na Ukrainie mamy już bardzo skomplikowany model, który spowodował wzrost cen.
"Przyczyn obecnej inflacji nie należy poszukiwać po stronie popytowej."
prof. L. Podkaminer
Nie tak dawno, bo w 1988 roku inflacja przekroczyła 60% a w 1990 ceny rosły o ponad 1100% - mieliśmy do czynienia z hiperinflacją. Uderzyła nas ona też na początku 20 wieku, gdy w efekcie wojny z Rosją bolszewicką doszło do coraz większego zadłużania kraju i osłabiania marki polskiej. Złoty polski powstał dopiero w 1924 w wyniku reformy walutowej! Konsekwecją hiperinflacji jest odczuwalne przez całe społeczeństwo, bo w jej wyniku następuje powszechne zubożenie. Obecnie nie mierzymy się jeszcze z hiperinflacją, ale ekonomiści są zgodni co do tego, że obecna sytuacja nie jest prosta i polski rząd oraz NBP jednocześnie naciska pedał hamulca i gazu w braku zgodności polityki monetarnej, oraz polityki fiskalnej. Więcej na ten temat możemy przeczytać tutaj.
Inflacja nie jest mechanizmem prostym i może mieć rodowód popytowy lub podażowy. Przy dobrej identyfikacji pochodzenia inflacji bank centralny oraz rząd powinny dostosować narzędzia do walk i z jej przyczynami nie tylko skutkami, co w Polsce niestety nie następuje, powodując wzrost kosztu zadłużenia państwa.